Każdy dzień, to nieprawdziwe oblicze
Trudem jest ci zwyczajne sobą bycie,
Myślisz, że maska jest twoją przyjaciółką,
Lecz zarazem wrogiem,
Wierzysz, że to twój eliksir życia
Pijesz go i o jego smak nie pytasz
Ten złoty kielich co, pełen mikstury to
Trunek faryzeusza
Ref.:
Kiedy twój teatr znów zechce spektakl dać
Pomyśl, że przyjdzie czas czarnej kurtyny,
To już nie będzie ta scena sztucznego dnia
Lustro to, nie twoje oblicze
Jednak wiesz, że nienawidzisz go choć skrycie
Jak marionetka- ty, co w rękach losu gdy,
On wciąż się tobą bawi,
Wszystko jest dla ciebie Rekwizytem
Starasz się porządkować je z zachwytem,
Ten koronkowy wachlarz jest jak srebrny sztylet,
Prosto w twoje serce
Ref.:
Kiedy twój teatr...
Zanim pierwszy słońca krzyk obudzi dzień
Zdejmij maskę, spróbuj być i w końcu ukaż się.
Copyrights of lyrics presented on this webpage belongs to artists