Było niezmiernie przyjemnie, kulturalnie
Mama pichciła jakieś świąteczne danie
Cała rodzina zgodna jak nigdy
Gdy pojawiły się te paski na ekranie.
Tata mówi: spokojnie, to się zdarza
Z rutyną podszedł, stuknął pudło z boku
Potem drugi raz i trzeci, i czwarty
Lecz na wizję nie było już widoku.
Po wizji wysiadła także fonia
Tata czując, że jest całkiem kiepsko
Zapominając o wzniosłości chwili
Warknął: graj, bo przyłożę ci w kineskop.
Babcia od lat zakochana w spikerze
W tembrze głosu i wspaniałej prezencji
Westchnęła: z ogłoszenia dziś nikt nie przyjedzie
Więc pomódlmy się chociaż w intencji.
Kuzynki jeszcze chwilę szczebiotały
Jaki to będzie huczny Sylwester
Lecz gdy nagle zrozumiały, to omal nie zemdlały
Miał być serial, a w kinie nocnym western.
Dzieci bawiły się w drugim pokoju
Lecz wyczuły coś przyszły, porzucając klocki
Dopełniły dramatu wyjąc przeraźliwie:
Mikołaju, nie będzie dobranocki.
A siostrzeniec o poglądach nowoczesnych
Wycedził: dobrze wam tak, telenałogowcy
Z tego harmidru zgasły lampki na choince
Każdy krzyczał jak Włodzimierz Wysocki.
Dalszych wydarzeń opisywać nie ma sensu
Niektóre kwasy trwają do tej pory
Lecz gdy teraz z rodziną spotykamy się w święta
Mamy co najmniej trzy telewizory.
Serwis udostępnia teksty piosenek w celach edukacyjnych i informacyjnych, wyłącznie do użytku prywatnego. Prawa autorskie tekstów są własnością ich twórców.